Novotel Szczecin Centrum - gdzie remont skończył się na wejściu - Sypiam Wygodnie Novotel Szczecin Centrum - gdzie remont skończył się na wejściu - Sypiam Wygodnie

ciekawe miejsca, recenzje hoteli, informacje o promocjach, wskazówki dotyczące podróży

Novotel Szczecin Centrum – gdzie remont skończył się na wejściu

Novotel Szczecin Centrum – gdzie remont skończył się na wejściu
Drugą część urlopu postanowiliśmy spędzić na północnym zachodzie kraju. Na bazę noclegową świadomie wybraliśmy Szczecin ze względu na ceny pobytu, a dzień mieliśmy spędzać nad morzem (Świnoujście, Międzyzdroje). Argumentem przemawiającym za takim rozwiązaniem była również obawa o pogodę i wtedy ważna też była infrastruktura obiektu jak i atrakcje wokół. Tak więc zarezerwowaliśmy pobyt w Novotel Szczecin, ponieważ stąd w 10 min dojdziemy na dworzec PKP oraz w obiekcie jest siłownia, basen, sauna i jacuzzi.
Udało nam się zameldować bardzo wcześnie – o godzinie 11tej pewnym krokiem wszedłem do przydzielonego apartamentu znajdującego się na drugim piętrze. Składał się on z części dziennej z toaletą oraz sypialni z łazienką. Część dzienna została urządzona szczerze mówiąc bez pomysłu – znajdziemy tam telewizor, kanapę, stolik kawowy, dwa fotele oraz uszkodzony kontakt (problem zgłoszony i zero pomysłu na rozwiązanie). Pomieszczenie sprawiało wrażenie pustego. Ciekawym elementem była ścienna lampa.
  Natomiast sypialnia wygląda jak osobny, typowy pokój hotelowy. Łóżko, sofa, telewizor, mini lodówka, express na kapsułki, sejf, zestaw filiżanek oraz kubki papierowe. Nie bardzo rozumiem sensu kubków papierowych. Ponoć wg marki Novotel są one w celu ochrony środowiska. Nie wiem jak jednorazowy kubek jest lepszy dla środowiska od szklanki wielorazowej… Ale może się czepiam/nie znam 🙂 Ponadto w pokoju brakowało mi szafy z prawdziwego zdarzenia, a nie samego drążka z dwoma półkami.
Pokój były od strony ulicy, co może niektórym przeszkadzać, gdyż kursują tamtędy tramwaje i są dość mocno słyszalne – prawdopodobnie ze względu na zły stan torowiska. Mi osobiście to nie przeszkadzało, bardziej drażnił mnie widok z okna w części dziennej, który był zasłonięty… reklamą zewnętrzną! Nie wydaje mi się, aby pożądanym efektem było zasłanianie okien w pokoju o najwyższej kategorii.
Sama łazienka była standardowa jak na Novotel z wanno-prysznicem. Sama wanna – duża i bardzo wygodna. Ponadto spodobała mi się podłoga, która imitowała drewno. Na plus także zmiana kosmetyków, jeszcze tylko można by wymienić te w Mercure.
Pierwszego dnia, po powrocie do pokoju czekała na mnie wstawka VIP. Pierwszy raz dostałem taki ładny i smaczny upominek, aż szkoda było go zjeść naraz, więc połowę zostawiłem na później. To później nie nadeszło, ponieważ ekipa sprzątająca zadbała o moją dietę i mi ją zabrano 🙁
Będąc przy pokoju warto nadmienić pracę wspomnianej już ekipy sprzątającej, która niestety w tym obiekcie mocno kuleje. Kosmetyki były uzupełniane niedbale i wybiórczo, express z kapsułkami nie został opróżniony po poprzednim gościu. Przy ostatniej doby serwis sprzątający chyba ograniczył się jedynie do poprawienia łóżka. Mankamenty zgłosiłem na recepcji i recepcjonistka z rozbrajającą szczerością przyznała, że problem jest im znany. Dobre i to, chociaż ponoć nic się nie zmieniło w tym temacie.
Teraz przejdźmy może do strefy wellness, gdzie mamy dostępną całą dobę siłownią. Muszę przyznać, że jest jak na hotel bardzo dobrze wyposażona i spokojnie da się zmęczyć. Należy pamiętać, że bieżna jest starego typu i czasami może popieścić prąd. Oprócz siłowni można wybrać się na basen, jacuzzi (które przez weekend było nieczynne) oraz saunę. Warto zaznaczyć, że basen miał w pewnym miejscu głębokość 2,10m, więc jak na hotel prezentuje się bardzo okazale 🙂
Byliśmy w pokoju, byliśmy w strefie wellness więc czas na gastronomię i tutejszą restaurację. Pod względem wizualnym robi bardzo dobre wrażenie, natomiast jeśli chodzi o jedzenie to bywa z tym różnie. Tradycyjnie zamówiliśmy burgery do pokoju i wykorzystaliśmy otrzymany voucher. Teoretycznie dostępna jest lista drinków, ale kelner nic o nie wiedział. Wybraliśmy napoje i podczas przygotowań zauważyłem rzeczoną kartą. Na zwróconą uwagę kelner zaczął się jąkać i stwierdził, że nie został przeszkolony…
Po 20minutach w pokoju zadzwonił telefon z recepcji z informacją, że burgery już czekają… w restauracji. Po kolejnych 10minutach doniesiono jednak do pokoju. Niestety przez czas oczekiwania były już zimne, ale poza tym poprawne, choć nie warte 42pln. Trochę lepiej prezentowały się śniadania. Duży wybór ciepłych dań, słodkich przekąsek czy owoców. Przy 3 śniadaniach jeszcze się nudziły co uważam za atut. O ile co do bufetu śniadaniowego nie mam zastrzeżeń, no może prócz nieczynnego jednego dnia expressu. Tak już dobrego słowa nie mogę powiedzieć o podanym omlecie, który nie prezentował się najlepiej…
Sam obiekt pozostawia wiele do życzenia, tym bardziej że posiada 4 gwiazdki. Widać, że przeszedł mały lifting i restauracja jak i recepcja z lobby prezentują się bardzo ładnie, szkoda tylko że po wyjściu z windy zderzamy się ze starym hotelem i to mocno psuje cały początkowy efekt. Warto również dodać, że w tym hotelu jest bardzo spory ruch – jak i na śniadaniu tak i przy recepcji często tworzą się kolejki.
Odnośnie obsługi to trzeba pochwalić pracowników recepcji jak i basenu. Mili, życzliwy i nastawieni na pomoc. Czego niestety nie można powiedzieć o ekipie sprzątającej czy gastronomii co przy tej klasie obiektu mocno dziwi. Sam wyjazd bardzo nam się spodobał i postanowiliśmy go przedłużyć, ale już nie tu. Wybraliśmy hotel za ścianą – Ibis Szczecin – a o innym trochę później.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.