Mercure Karpacz – wypalenie 40sto latka?

Mercure Karpacz – wypalenie 40sto latka?
Pewien wiosenny weekend postanowiłem spędzić w Karpaczu i tradycyjnie wybór padł na Mercure Karpacz (mój bodajże trzeci pobyt). Wiedząc, że przybędę do hotelu głodny! to chcąc zaoszczędzić czas pierwszy raz dokonałem online check-in’u. Dzięki temu klucz do pokoju miał już na mnie czekać, bo wiadomo, że gość głodny to gość zły 😉
Dojechałem do hotelu (do wyboru jest duży płatny parking strzeżony i bardzo mały, niewygodny bezpłatny) i udałem się do recepcji w poszukiwaniu klucza. Niestety nic takiego nie czekało. Okazało się, że obsługa nie zauważyła, ze dokonałem zameldowania się online i pojawiły się problemy, bo trzeba było coś ‚głębiej’ pogrzebać w systemie. Po dłuższej walce się udało – jest klucz! Do tego voucher na dwa drinki powitalne. Niestety upgradu tym razem również nie było, ponieważ 2 apartamenty dwa dni przed przyjazdem zostały zajęte.
Pokój jest chyba najmniejszy w jakim było mi dane być spośród innych Mercurowych. Wyposażenie nie do końca zgadzało się z tym co było na stronie w momencie rezerwowania pokoju – zniknęła zawartość barku. Na plus – nowy, płaski telewizor (jeszcze rok temu rządził jeszcze kineskop).
Ogromnym atutem jest wygląd łazienki. Jak dla mnie najprzytulniejsza no i wanna 🙂 Warto wspomnieć też o widoku z pokoju – na niewielki las, dzięki któremu wpada przyjemny świeży zapach, a jak się wyjdzie na balkon to można ujrzeć Śnieżkę.
W pokoju czekała wstawka VIP – list, piwo i orzeszki – jak do tej pory był to najsłabszy otrzymany dodatek. Ponadto czuć było nie zbyt przyjemny zapach, ale zrzuciłem to na brak wietrzenia pomieszczania. Niestety ostatniego dnia zauważyłem, że powodem zapachu była pleśń i wilgoć w łazience…
Poza pokojami hotel posiada wiele udogodnień: restaurację, bar, klub nocny, kącik dla dzieci, sale konferencyjne i centrum SPA & Wellness z basenami, jacuzzi, dwoma saunami, mini siłownią.
Wracając do pobytu..
Po ulokowaniu się w pokoju poszedłem do restauracji na kolację i tu problem. Kelner powiedział, że owszem mogę tam wejść jeśli wykupię posiłek w formie bufetu szwedzkiego, a jeśli chcę zamówić coś z karty to mam usiąść w barze (bar jest zrobiony jakby na korytarzu, gdzie ludzie przechodzą z basenu do pokojów – więc jest dość gwarnie i czuć mocny zapach chloru). Zająłem miejsce przy stoliku i po chwili przyszedł ten sam kelner z pytaniem co podać. Poprosiłem o menu, bo niestety nie pamiętam ich menu, a może coś mogło się zmienić?
Padło tradycyjnie na burgery (już chyba tak zostanie, że testuję hotel burgerami 🙂 ) i mohito w ramach vouchera. Po krótkiej chwili otrzymałem zamówienie. Drink na plus, lepszy niż poprzednio, Natomiast burger… dramat. Podczas poprzedniego pobytu zwróciłem uwagę na jakość bułki, że wypadałoby ją zmienić na coś lepszego niż dmuchana bułka burgerowa z dyskontu… Niestety hotel opinie klientów indywidualnych ma gdzieś, więc bułka bez zmian. Do tego mięso smakowało dość dziwnie, jakby je ugotowali w bulionie…
Z usług gastronomii korzystałem jeszcze dwukrotnie – w ramach śniadań – i tu jest wszystko w jak najlepszych porządku, smacznie, największy wybór różnych dań jaki spotkałem i świeżo.
Natomiast wieczorem zamówiłem kanapkę z kurczakiem i pomidorami. Otrzymałem dwie kanapki, jedna zawierała pozycję z karty, natomiast druga zamiast kurczaka i pomidorów miała jajko i boczek. O ile jajko można dopasować do kurczaka tak już z boczkiem może być problem, bo trochę daleko mu do pomidora 😉
Basen jak i sauny odczuwają już upływ czasu, ale nadal można spokojnie tu wypocząć i wyjść zrelaksowanym. Chociaż sauny to bym pilnie zmodernizował i lepiej wykorzystał pomieszczenie w którym się znajdują. Natomiast siłownia została bardzo chaotycznie zrobiona. Brakuje podstawowego sprzętu jakim jest ławeczka do sztangi… i do tego pojedyncze hantle.
Podsumowując, byłem mocno rozczarowany tą wizytą. Podczas pobytu dało się zauważyć, że polityka hotelu jest nastawiona wyłącznie na grupowe rezerwację (których sporo było podczas pobytu – najlepiej na wycieczki z Niemiec) i na konferencje. A szkoda.
Miło, ze strony hotelu, że po przekazaniu wszystkich uwag potwierdził ich prawdziwość, za co dziękuję.
Jako, że hotel obecnie obchodzi swoje 40-lecie to życzę mu samych zadowolonych gości, którzy wracają, ale za nim to się stanie warto mocno popracować, bo możliwości są przeogromne, ale wydaje się, że chęci brak.


1 odpowiedź na “Mercure Karpacz – wypalenie 40sto latka?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.